FREEGANIZM – STOŁOWANIE NA ŚMIETNIKACH

Zapraszam do mnie

http://chronimysrodowisko.pl/

Był już wegetarianizm, weganizm, teraz czas na freeganizm. Zacznijmy od tego czym jest freeganizm. Jest to ruch społeczny, mający swoje korzenie w Stanach Zjednoczonych. Narodził się z potrzeby odcięcia od konsumpcyjnego stylu życia. Jest to też swojego rodzaju  protest przeciw marnowaniu żywności. Wraz ze wzrostem mody na ochronę środowiska, freeganizm dotarł też do Europy Zachodniej i Polski. W Barcelonie stał się tak popularny, że powstał specjalny przewodnik po mieście dla freegan.

raccoon-2483334_960_720.jpg

Freeganie nie kupują żywności w sklepach, tylko szukają jej w śmietnikach na bazarach, czy pod sklepami.  Społeczeństwu grzebanie w śmieciach kojarzy się z bezdomnością, biedą i ubóstwem. Nic bardziej mylnego, większość freegan to osoby pracujące i wykształcone, ubrane w markowe ubrania i posiadające drogie gadżety.  Dbają oni o higienę, wygląd zewnętrzny i jeżdżą na wakacje. Wybrali freeganizm na swój styl życia ze względów etycznych, nie finansowych. Stać ich na zakup jedzenia, ale nie robią tego z własnego, świadomego wyboru. Zdają sobie sprawę, jak wielkie ilości jedzenia są marnowane.

W Polsce ten styl życia nie jest jeszcze tak bardzo popularny jak w Europie Zachodniej czy w Stanach Zjednoczonych. Duża część społeczeństwa ma dystans do freeganizmu, uważając to za fanaberię i obrzydlistwo. Często freeganie wstydzą się przed znajomymi, wiec ukrywają się z tym, co robią, nierzadko będąc obiektem kpin i żarów. Na jednej z facebookowych grup, pod zdjęciem chłopaka, chwalącego się swoimi zdobyczami, spotkałam się z komentarzem o poniższej treści:

„I jak tam, biedaki cebulaki, jedzonko ze śmietnika na dziś wieczór już wygrzebane?”

Freeganie często skrzykują się na portalach społecznościowych i działają w grupach, czując się w ten sposób raźniej i bezpieczniej. Takie spotkania są też okazją do nawiązywania nowych znajomości, wymiany doświadczeń i informacji.  Na „łowy” na bazarach chodzą około 30 minut po zamknięciu stoisk, kiedy sprzedawcy przebiorą i posegregują towar. Około 1-2 godziny po zamknięciu sklepów, zaglądają do kontenerów, które są wtedy pełne dobrego jadła, najczęściej owoców, warzyw, pieczywa, nabiału i wędlin. Przebierają wyrzuconą żywność, poszukując tej nadającej się jeszcze do spożycia. Zabierają tylko tyle, ile są w stanie zjeść, aby nic się nie zmarnowało. Nie chcą przerzucać jedzenia z kontenera do kontenera, bo to nie miałoby w ogóle sensu. Po poszukiwaniach, zostawiają śmietnik w takim samym stanie w jakim go zastali, nie robiąc bałaganu. Bardziej romantyczni freeganie zabierają ze śmieci cięte kwiaty, by udekorować nimi swoje mieszkania. Kwiaty w śmietnikach można najczęściej spotkać wieczorami w dniach różnych świąt, jak Dzień Kobiet, Dzień Mamy, Dzień Zakochanych.

market-935088_1920.jpg

 

WYWIAD Z FREEGANEM

Aby pokazać Wam, jak freeganizm wygląda ,,od kuchni”, zrobiłam krótki wywiad z freeganem z Tarnowa, Przemkiem.

 Co skłoniło Cię do zostania freeganem? 

Zacząłem ,,freeganić”, kiedy zdałem sobie sprawę z tego, jak dużo jedzenia jest marnowane i jak łatwo je znaleźć. Pozwoliło mi to zaoszczędzić pieniądze w podróżach i na studiach, jak również było w zgodzie z moimi poglądami i pomogło zmniejszyć mój ślad ekologiczny.

Gdzie szukasz jedzenia?

Jedzenia szukam w kontenerach za supermarketami.

Co najczęściej można znaleźć na śmietnikach?

Najczęściej znajduję owoce i warzywa, słodycze, ale też pakowaną żywność przetworzoną. Znajduję też alkohol, a nawet ubrania (np. 20 par firmowych bokserek).

Na „łowy” chodzisz sam czy w grupie?

Na łowy chodzę sam albo z dziewczyną. Rożnie. Kilka razy spotykałem się z ludźmi z grupy na facebooku, poświęconej freeganizmowi w Krakowie.

Jak postrzega twój styl życia o rodzina i znajomi?

Rodzina i znajomi, od kiedy zobaczyli co znajduję, zmienili swoją postawę z niechętnej na wspierająca i wiecznie zdziwieni.

Chciałam  jeszcze raz podziękować Przemkowi za poświęcony mi czas i szczere odpowiedzi na moje pytania.

Freeganizm to bardzo ciekawy styl życia, zarezerwowany dla pewnych siebie i odważnych osób. Co o nim myślicie? Chcielibyście spróbować?

Reklamy

52 Comments

  1. Dla odważnych i pewnych siebie ludzi? Nie sądzę, to raczej dla ludzi, którzy wierzą, że „ratują świat”. Inicjatywa ciekawa, zdecydowanie nie dla mnie, wolę już uprawiać swój ogródek 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Tego typu odżywianie interesuje mnie od dawna (indywidualne i ‚masowe’), ze względu na koszmarne ilości marnowanego jedzenia. Ostatnio w Galileo oglądałam materiał o restauracji, która podaje potrawy tylko z jedzenia, które miało już iść do śmieci. Mają normalne umowy z marketami, klienci oczywiście wiedzą, co jedzą – i nikt nie narzeka! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Nie wiem, czy zdobylabym sie na cos takiego, choc bardzo nie lubie marnotrastwa. Poki co, bardzo sie staram, by zaden freeganin nie mogl sie pozywic moimi smieciami 😉

    Polubienie

  4. Slyszalam o tym, ale to raczje mozliwe w duzych miastach oraz gdzie jest prosty sposob dostanai sie do kontenerow. U mnei wme isice sa zamkniete i ogrodzone bo biedni ludzie grzebali w nich inie wiadomo kto jeszcze. Wiec jest jak jest. Osobiscie nic do tego nie mam bo wiem ze mozna naprawde znalezcz wartosciwoe rzeczy. Neich zyja jak chca 🙂

    Polubienie

  5. Sama freeganinem nie zostanę, ale doceniam ich dbałość o środowisko. Sama też staram się to robić, ale stosuję standardowe metody 🙂

    Sama bałabym się o swój żołądek, bo jednak jedzenie wrzucone do śmietnika jest narażone na różne bakterie i brudy, których na sklepowych półkach unika.

    Polubienie

  6. Myślę, że nurt sam w sobie jest bardzo dobry, sama pracowałam w markecie i wiem ile jedzenia się marnuje. Nie rozumiałam nigdy postawy tegoż marketu, bo zamiast wystawić to jedzenie na dwór do kontenera aby ktoś mógł sobie je zabrać to wszystko lądowało w wielkiej lodówie na magazynie, i tam leżało aż przyjeżdżała firma wywożąca je. Dziennie były to około 2 worki 180 litrów mięsa, nabiały około 1 worek pieczywa i pół plastikowego pojemnika owoców i warzyw. Jednak tak jak napisałaś jest to „sport” dla odważnych i pewnych siebie ludzi. Ja osobiście bym się na to nie zdecydowało, ponieważ bałabym się osądu mylnego na swój temat.

    Polubienie

  7. Super sprawa, popieram całym sercem. Ja niestety z braku czasu i lenistwa pewnie wolałabym być głodna niż iść na łowy, ale może wypróbuję na najbliższym wyjeździe? Jak masz linki do jakiś sensownych przewodników po takich miejscach, zwłaszcza w Stanach to poproszę 🙂

    Polubienie

  8. Nie wiedziałam nawet, że tego typu forma odżywiania ma taką nazwę, natomiast pamiętam, jak mi kiedyś koleżanka opowiadała, że jej siostra z kolei w Norwegii własnie w ten sposób dbała o wyżywienie swojej rodziny, także z samym zjawiskiem też się już spotkałam 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s